Zamykam oczy - czerwono mi,
Otwieram oczy i jest mi biało,
Wątły dzwonek u sanek brzmi
O tym wszystkim, co już przebrzmiało.

Spływa po nas wesoły mróz,
Szare konie parują w biegu,
Od szerokich, zjeżdżonych płóz
Dwie koleje biegną po śniegu.

Chmur leniwych rozległy cień
Nisko płynie po białych zboczach,
I odbija zimowy dzień
W twoich zimnych, kochanych oczach.

Tam mnie tulisz, tak o mnie dbasz,
Tam milczeniem cię niepokoję;
Marzną ręce, kostnieje twarz
I raduje się serce moje.

Tam przez wichry skoszony las
Na bezludnej przestrzeni leży;
Ach, jak żal mi, że oprócz nas
I dla innych ten dzień się śnieży.

Jeszcze mila i skręt, i most,
I ukażą się siwe brody;
Wielkoludy wyjdą na wprost
Szukać ludzkiej śród nas przygody.

To się zdarza śród górskich cisz:
Przestraszone parskają konie.
Czy nie wierzysz? Dlaczego drżysz?
Przecież ja cię zawsze obronię.

Wątły dzwonek pogodnie brzmi,
Dal wokoło szklista i biała -
Może dzisiaj opowiesz mi,
Kogoś jeszcze prócz mnie kochała?


Kiedy byłaś infantką, lilio najczystsza,
Przywołałaś do siebie Wielkiego Mistrza.

Na skinienie twe przybył Mistrz Torquemada,
Wielki Mistrz Inkwizycji, infantko blada,

I prosiłaś żarliwie Wielkiego Mistrza,
By cię tortur nauczył, lilio najczystsza.

Wielki Mistrz się przybliżył do stopni tronu,
Do księżniczki Kastylii i Aragonu,

I przemówił do ciebie Mistrz Torquemada:
"Pierwszej z tortur, infantko, na imię - zdrada;

Druga jeszcze straszniejsza, gorsza niż trumna,
Ma na imię - chłód serca, infantko dumna;

Wreszcie trzecia tortura - niemiłowanie!"
"Niech się stanie - krzyknęłaś - niech tak się stanie!"

Odtąd klęczę u stopni twojego tronu,
Lilio biała Kastylii i Aragonu,

A ty wszystkie tortury Wielkiego Mistrza
Wbijasz mi w samo serce, lilio najczystsza.