Przeleciała majowa burza,
Jeszcze wzdycha z cicha z daleka,
Z wielkiej burzy - mała kałuża,
Tak jak łzy po śmierci człowieka.
I już deszcz na szybach nie brzęczy,
I już nie drga na liściach trwoga,
Tylko tryska półkolem tęczy
Neonowa reklama Boga.
Jakaż jest miara życia mojego?
Nicość wierutna.
Od niej popłynie ku twoim brzegom
Pieśń moja smutna.
I nic ci po mnie nie pozostanie
Oprócz tej pieśni,
Oprócz drżącego cieniem na ścianie
Snu, co się nie śni.
Oprócz oblanej wieczornym mrokiem
Trumny drewnianej,
Oprócz mej duszy w niebie wysokim
Ukrzyżowanej.