Niechaj po mojej śmierci nie będzie minuty ciszy! 
Nie wolno, by choć na chwilę zamilkł głos towarzyszy.
Niech syrena fabryczna pożegna mnie cichym świstem,
Niech Syrena warszawska otuli spojrzeniem czystem;
Niech po mojej śmierci dowiedzą się ludzie prości,
Że walczyłem o pokój i byłem wierny wolności.
Że dawne poznawszy błędy żyć zacząłem na nowo
I nowe życie kładłem w wiersz każdy i każde słowo.

Kruche było tworzywo i słowo niegórnolotne,
Lecz wierzyłem, że serce na flagi czerwone potnę
I że wtedy szum jego każdy człowiek usłyszy...
Niechaj po mojej śmierci nie będzie minuty ciszy,
Lecz głos braci poetów niech zagrzmi jeszcze potężniej,
Niech zagrzewa do walki. Zwyciężą ci, co są mężni!
Chciałbym nad grobem słyszeć zwycięski głos towarzyszy -
Niechaj po mojej śmierci nie będzie minuty ciszy!


Pobielały nasze kości
W niewesołej głębokości;

Czarna ziemia je wyłania
Dla przyszłego zmartwychwstania.

"Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,

Kto swój los na tobie wspierał,
Kiedy żył i jak umierał?"

"Jestem czaszką pięknej panny,
Bladej panny, donny Anny,

Którą w lesie w chłodny ranek
Zamordował jej kochanek."

"Czy kochanka go zdradzała,
Powiedz, powiedz, czaszko biała?"

"Była wierna jak ten pierścień,
Który dała mu na szczęście."

"Niechaj Bóg ich dusze chroni!
Jam jest kością jego dłoni.

Owej dłoni, czaszko biała,
Która tobie cios zadała.

Oto nóż zdławiony w pięści,
Oto palec, oto pierścień,

Złoty pierścień Don Juana...
Wybacz, wybacz, ukochana!"

Pobielały nasze kości
W niewesołej głębokości;

Ciało cierpi i rozpacza,
Kość bieleje i przebacza,

Czarna ziemia ją wyłania
Dla przyszłego zmartwychwstania.